Witamy... - Zakład Produkcji Zanęt Wędkarskich "STIL" Michał Leśniowolski

Witamy...

Jacek Leśniowolski Logo Michał Leśniowolski

Jubileusz tuż, tuż


Historia Firmy sięga zamierzchłych czasów. Szczytem wyrafinowania dla przeciętnego wędkarza była wtedy sześciometrowa teleskopówka z żywicy zbrojonej włóknem szklanym, a spławiki do czegoś się nadające sporządzano domowym sposobem, z uży-
ciem plastikowych rurek, jak się wtedy sugerowało – słomek do picia, „przywiezionych
z wycieczki do NRD”. Kasza manna zaś była na kartki, co w zasadzie wykluczało skomponowanie zanęty nieco bardziej wyszukanej niż wiaderko ziemniaków czy makaronu wrzucanych do wody. W tych siermiężnych czasach jako promyk nadziei pojawiła się działalność Jacka Leśniowolskiego – dwukrotnego Mistrza Polski w wędkar-
stwie – jak się wtedy nazywało: gruntowym; dziś się raczej mówi o spławikowym.
A także członku i trenerze kadry narodowej w tejże dyscyplinie. Starał się on na możliwe sposoby zaopatrzyć i tę kadrę, i szersze grono wędkarzy, w bardziej nowoczesny sprzęt oraz zanęty i przynęty do właściwego jego wykorzystania. Co więcej, Polski Związek Wędkarski, praktycznie monopolistyczna wówczas organizacja zrzeszająca amatorów rybołówstwa zwanego sportowym (dziś raczej: amatorskim), nieco się otwierała na nowsze formy organizacyjne. Oprócz podstawowej i jedynej w zasadzie komórki, jaką były koła, tworzone według miejsc zamieszkania lub przy zakładach pracy, dopuściła kluby, zrzeszające wędkarzy o jednakowych zainteresowaniach. Na tej fali powstał niegdyś Klub Miłośników Wędkarstwa Sportowego Cyprinus. Jego trzon stanowili członkowie kadry narodowej, ale nie brakło także ludzi spoza niej, zainteresowanych uprawianiem zaawansowanej formy rybołówstwa. Prezesem Klubu został, a jakże, onże Jacek Leśniowolski. Wspólne dopracowywanie receptur doprowadziło do sytuacji, którą można by uznać za anegdotyczną, gdyby nie doszło do niej naprawdę. Działacze sportowi jednego z okręgów PZW zażądali mianowicie, by ludziom z Cyprinusa zabronić używania ich zanęt, bo przez nie pozostali są bez szans.
Ci własnie ludzie zachęcili J. Leśniowolskiego, aby zaczął te zanęty wytwarzać na większą skalę oraz sprzedawać. I tak w roku 1987 doszło do powstania firmy „Stil”. Początkowo działała ona w Legnicy (dokładnie: w Legnickim Polu). Potem przeniosła się do Kruszyna Krajeńskiego, w związku z wejściem w spółkę z inna firmą w z branży ogólnowędkarskiej, współpracującej z niemieckim zawodnikiem klasy mistrzowskiej. Ten projekt jednak nie wypalił i po roku spółka została rozwiązana, w dość zresztą dramatycznych okolicznościach. J. Leśniowolski wykupił zakład po zlikwidowanym GS-ie w Międzyrzeczu i tam funkcjonuje do dziś po nazwą Zakład Produkcji Zanęt Wędkarskich „Stil”.
Nazwa i znak graficzny (logo) zostały wypracowane wspólnie ze Stanisławem Stupkiewiczem, byłym redaktorem naczelnym „Wiadomości Wędkarskich”, a potem sekretarzem klubu Cyprinus. Ale to bynajmniej nie znaczy, jak sugerowali dowcipnisie, że ta nazwa powstała jako zlepek inicjałów Stupkiewicz i Leśniowolski. Obecnie Firma jest w pełni nowoczesnym, doskonale wyposażonym zakładem, wytwarzającym przynęty, zanęty i składniki na najwyższym światowym poziomie, dostarczane nie tylko do firm krajowych, ale także do licznych odbiorców zagranicznych – w Niemczech, Czechach, na Litwie, Łotwie, w Estonii i Białorusi.
Pozostaje przy tym firmą rodzinną. Księgowość i ogólnie administrację od początku prowadzi żona Czesława, nie ustępująca zresztą mężowi pod względem wędkarskim: trzykrotna Mistrzyni Polski w wędkarstwie spławikowym. Kilka lat temu wspomagać ją w Firmie zaczęła synowa Małgorzata, a obowiązki dyrektora handlowego podjął syn Michał, który rok temu przejął po ojcu Firmę. I tak dobija ona pięknego jubileuszu - za rok będzie obchodziła XXX--lecie istnienia.